| |
Należy pamiętać, że twórcy i zwolennicy szkoły "ciężkiej" przestrzegają, że łowienie troci w naszych warunkach to zupełnie inna bajka, niż łowienie troci w polskich warunkach - i w zw. z tym nie ma tu miejsca na finezję. Ale doświadczenia p. Stolarczyka wskazują na inne możliwości, bardziej mi odpowiadające. A są całe w miarę długie odcinki typu "prostka-zakręt-prostka-zwałka", gdzie kelkty po prostu ZAWSZE są i trzeba tylko doczekać do brań. Ciekawe, że pewne miejsca i odcinki, po latach bezrybia, nagle darzą ładnymi keltami - mówili mi np. znajomi o takiej długiej, ciemnej prostce na jednej z rzek - przez lata nic się tam nie działo, już chcieli przestać tam łowić - aż nagle pewnej zimy obrodziła rybami; niestety takie namierzanie miejscówek to już raczej wielokilometrowe marsze - raczej ze spinem... No i trzeba nasłuchiwać wieści :)
|