|
Szanowny Kamilu,
Towarzystwo Przyjaciół dowolnej rzeki powinno mieć kilku uprzejmych i dobrej klasy sedymentologów do pomocy w realizacji projektów budowy tarlisk i renaturyzacji. Bez znajomości osadów trudno będzie Wam pomóc rzece w sposób skuteczny oraz trudno będzie Wam obalić głupoty meliorantów. A to nie o to chodzi by wyjść ze spotkania w Zarządzie Melioracji bez odpowiedzi wobec głupiej uwagi melioranta. Trzeba mieć szybkie, naukowe i cięte riposty na oklepane brednie meliorantów. Nauka o osadach jest tutaj kluczowa, ponieważ dzięki niej można wykazać najwięcej błędnych założeń i posunięć meliorantów. Praktycznie jest to najlepsza nasza broń. Na drugim miejscu jest potencjał samooczyszczania, który swoimi pracami melioranci zwykle obniżają, zwiększając zanieczyszczenie naszych rzek wpadających do Bałtyku. Trzecia broń równie zabójcza, to jest wykazanie antropogenicznego zwiększania ekstremów hydrologicznych - susz i powodzi - pracami regulacyjnymi w korytach rzek. Krótko mówiąc mamy do czynienia ze szkodnikami, którzy powinni wykazywać przed specjalną interdyscyplinarną komisją uzasadnienie konieczności wykonania danej pracy konserwacyjnej czy regulacyjnej.
Kamil - nie daj się. Mam nadzieję, że zmotywuje Cię do poszukiwań. Może i chamsko napisałem - ale też odreagowywałem stadną wazelinę pod Waszym adresem, tak jakby nikogo ten kanał nie raził.... ale przynajmniej będziesz mnie dobrze pamiętał. Wolę być skreślony we wszystkich towarzystwach, niżby miały być zapomniane moje cięte uwagi. Robię to dla naszego ogólnego pożytku i wzbudzenia refleksji. Poklepywanie po plecach jest dla mnie obrzydliwe i bezrefleksyjne - nie chcę być poklepywany i nie chcę nikogo poklepywać. Lepiej powiedzieć sobie coś dosadnie, a później zostać przyjaciółmi, niż całe życie podchodzić do siebie z szarym i bezbarwnym półdystansem.
Jeżeli będziemy używać nauki, nasze rzeki wrócą do dawnej świetności. Ale nie można świętować z powodu żwirowego kanału, no bez jaj. Poza palikami i geowłókniną to w sumie fajna akcja dla rybek, w porządku... ale na świętowanie przyjdzie czas jak rozbierzemy tą czy inną MEW-kę. Megalomania to żaden grzech, marzenia muszą być wielkie. Oczywiście każdy me te marzenia nieco inne, ja jednak będę wszystkich namawiał by marzyli o rzekach dzikich, swobodnie pracujących w swoich dolinach jak za Mieszka I.
Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek
|