| |
Ok. Czyli dziwne ryby lowimy na dziwne "imitacje". A raczej biorą na biżuterię. Może być i tak. Tyle że w ich
żołądkach takiej bizuterii nie ma. Wychodzi wiec na to że biorą na wszystko na zasadzie "spróbuję bo może
nada się do połknięcia". Wniosek, nie znają naturalnego pokarmu. Co jest jednak dziwne? A to że późnymi
wieczorami potrafią jednak zjadać spenty. Fakt że musi być ich duża (raczej bardzo duża) ilość. Nawet "rojące
się"/wylatujące chruściki zjadają. Znowu warunek, musi ich być dużo. Kolejny wniosek, pstrągi te nie zbierają
pokarmu na zasadzie zjem bo jestem głodny, "szukam-jem" lecz raczej na zasadzie jak jest jakiś ruch na
wodzie, zamieszanie spowodowne zbiórkami choćby innych ryb to i ja spróbuje. A przez cały dzień, skubnę to
czy to co płynie, od czasu do czasu bo się nudzę a napchać brzuch wypada.
Czyli mój błąd popełniany przez ostatnie lata polega na tym że szukam żerujących ryb. Te ryby natomiast są
jak dzikie (wyłącznie jeżeli chodzi o plochliwosc i kontakt z nimi) wiec ani nie widzę ich ostrożnego żerowania,
ani nie mam z nimi kontaktu wzrokowego. Muszę wiec prawdopodobnie wydłużyć dystans łowienia aby ich nie
płoszyć. No i oczywiście zmienić przynęty ale to będzie trudne. Nie lubię łowić na przypadkowe (biżuteria)
przynęty. Wolę imitacje naturalnie występującego w wodzie pokarmu.
Głowacica to jednak najprostszaa z ryb do złowienia z tych które zostały. Oprócz lipienia którego prawie nie
ma.
Sprawdzimy, pomyślimy, będziemy się uczyć. Jak przez całe życie.
Udanych połowów.
|