| |
W wykonywaniu klasycznych nie? A o co? Skoro są „przepisy”, recepty na nie, zasady,
wzory, itd? To tylko muzealna przeszłość o której warto pamiętać? Czy może chodzi o to że
to zwykła fanaberia z czasów gdy ryb było do zeje**** (czyt. mnóstwo, wszędzie, dużo) i co
byś nie powiesił „na haku” to ryba na to „siadała”?
Jaka jest teraz rzeczywistość? Przykład w wczoraj. Dzień bez kontaktu z jakakolwiek rybą.
Na oczy widziałem jednego spłoszonego. Powiedzmy dużego (bo miał ok 40cm lub z
plusem). Drobnicy na kiju nic choć inny łowiący (jedyny spotkany na odcinku „skala”-ujście
Hoczewki) jakiś narybek na coś na muchówke wyjął. Może dwie rybki. No i widziałem
strzeble ale one się nie liczą do łowienia. A wieczorem widać że ryba jest. Można grube
kabany połowić. Tylko i wyłącznie przed zachodem słońca, mimo że w dzień też ładna duża
jętka płynęła. Jak wiec można mówić o łowieniu tych normalnych ryb (kaban to normalna
ryba do łowienia przez wędkarza) na jakieś mokre, strimy czy spina skoro aktywność
(wędkarska) ich ogranicza się tylko do późnego wieczoru. Zbierają spenty, małe chrusciki,
duże jętki, pojedyncze jętki majowe. To właśnie wtedy jest celowe i świadome łowienie ryb
bo żerują one. A nie jakieś oranie wody i liczenie że coś się powiesi.
Czyli podsumowując te wzory (klasyczne) i inne „klasyczne” można sobie w d***ę wsadzić
bo czasu już nie te. Ani klasyczne, ani dobre. Inne, nowe, zupełnie inne. Dinozaurów też już
nie ma. I nie będzie. Tak jak prawdopodobnie i lipieni o których Piotrek Konieczny
wspominał w latach „Millenium” że to najbardziej sportowa muchowa ryba. Walczył jak lew o
jak najdłuższe ich istnienie bo wiedział że jeżeli ich zabraknie to łowienie muchowe w porze
dziennej skończy się jak ręką odciął. I tak jest. Woda (San) wędkarsko w dzień jest pusta.
Żywego ducha na wodzie. Czy to w weekendy czy powszednie dni. Lipienia, sportowej ryby
nie ma i nic innego nie da się łowić. Miał rację co do tej zasady. Pstrąg nie da się łowić tak
jak lipień. Zawłaszcza ten dziki ostrożny pstrąg. Nie te wpuszczaki co ratowały emocje w
jakimś okresie czasu po zarybieniu. Teraz mamy czystą „dziką” wodę z dzikimi rybami. Nic
sztucznego. A to już inne wyzwania wędkarskie.
|