|
Robercie, żadne "wojenka" a dbanie o swoje uprawnienia ustawowe.
przejrzałem ustawę i sytuacja z rezerwatem widzę to tak:
Rezerwat przyrody został ustanowiony na podstawie ustawy o ochronie przyrody z dnia 2 kwietnia
1949 r.
W tamtej ustawie inaczej formułowano zakazy — zakazy w rezerwatach ustanawianych na jej
podstawie obowiązywały wybiórczo. Ówczesny Minister Leśnictwa, ustanawiając rezerwat, wskazywał
konkretne zakazy, które miały w nim obowiązywać, w zależności od celu ochrony.
Oczywiście Minister nie wprowadzałby zakazu połowu ryb w rezerwacie, gdzie celem ochrony nie były
ryby. W związku z tym połów był tam dozwolony z mocy prawa, jeżeli nie został wprost zakazany.
Czasami zakaz połowu ryb nie był całkowity i dozwalano połów np. tarlaków, ale to ciągle był zakaz
pozostałych połowów. Więc zawsze mowa była tylko o zakazach.
Od 1991 roku, wraz z nową ustawą o ochronie przyrody, zmieniono podejście:
We wszystkich rezerwatach wprowadzono odgórnie wszystkie możliwe zakazy, jakie mogą
obowiązywać w rezerwacie. Dyrektor RDOŚ może obecnie wydawać odstępstwa od zakazów
wynikających z ustawy. Ustawę zmieniano 2 x ale to podejście pozostało.
W praktyce więc zakazano też połowu ryb — nawet w rezerwatach, gdzie nie ma żadnej wody (!).
Na szczęście RDOŚ może wydać zgodę, aby "w lesie łowić ryby" 😄. Cytując ustawę:
"Regionalny dyrektor ochrony środowiska może zezwolić na obszarze rezerwatu przyrody na
odstępstwa od zakazów, o których mowa w ust. 1, jeżeli jest to uzasadnione wykonywaniem badań
naukowych lub celami edukacyjnymi, kulturowymi, turystycznymi, rekreacyjnymi lub
sportowymi lub celami kultu religijnego i nie spowoduje to negatywnego oddziaływania na cele ochrony
przyrody rezerwatu przyrody."
Dodatkowo, Minister Środowiska, kierując się potrzebą zapewnienia spójnej ochrony rezerwatów, wydał
rozporządzenie w sprawie typów rezerwatów przyrody. Rezerwat, o którym mówimy, został
sklasyfikowany jako rezerwat krajobrazowy, czyli zgodnie z definicją Ministra:
"Krajobrazy o cechach naturalnych, charakterystyczne dla poszczególnych regionów geograficznych,
często z występującymi zabytkami."
____
Teraz kwestia interpretacji GDOŚ:
Przedstawiciel GDOŚ — z tego, co piszesz — uznał:
"Zinterpretowano to tak, że skoro w tekście z 1957 roku powołującym rezerwat geomorfologiczny nie
jest zapisane, że dopuszcza się połów ryb, to wówczas obowiązuje wyżej zacytowany artykuł."
Innymi słowy: uznano, że prawo nie działa wstecz — z tym że tylko wyraźne dopuszczenie połowu dawałoby
prawo do łowienia. Jeżeli rzeczywiście taka była interpretacja, to jest ona błędna.
Dlaczego? Bo zgodnie z ustawą z 1949 r. w zarządzeniu wpisywano jedynie zakazy, a wszystkie inne
czynności były domyślnie dozwolone. Jeśli więc nie wpisano zakazu połowu ryb — połów był z mocy
prawa dozwolony.
Dlaczego to jest ważne?
Interpretacja zakazów w rezerwacie ma zasadnicze znaczenie z powodu roszczeń.
Jeśli w jakimkolwiek rezerwacie wprowadza się nowe zakazy, osoby, które wcześniej miały prawo
wykonywać tam dane czynności (np. ktoś na podstawie umowy ze skarbem państwa mógł paść krowy),
mogą występować o odszkodowanie, a nawet o zadośćuczynienie.
Taką możliwość przewidują zarówno ustawa o ochronie przyrody, jak i kodeks cywilny.
Tak więc błędna interpretacja może rodzić konkretne roszczenia wobec Skarbu Państwa.
Nie mam wiedzy jak jest w poszczególnych rezerwatach, ale zakładam, że nie wsztkie są ścisłe, a roszczenie tego typu są bardzo prawdopodobne.
____
Jak z tym walczyć?
Widzę dwa główne sposoby a w zasadzie dwa w jednym:
Kwestionowanie interpretacji przedstawiciela GDOŚ.
Wystąpienie do RDOŚ o odstępstwo od zakazów.
Żeby w ogóle stwierdzić, jaka jest rzeczywista sytuacja, najpierw trzeba mieć oficjalne stanowisko
RDOŚ. To, że przedstawiciel GDOŚ coś sobie zinterpretował (i pewnie nic nie dał na piśmie), nie
oznacza jeszcze, że RDOŚ czy sam GDOŚ podziela tę opinię.
Najprościej byłoby więc wystąpić o odstępstwo od zakazu połowu ryb.
RDOŚ, w przypadku tak ustanowionego rezerwatu, nie ma podstaw, aby odmówić amatorskiego
połowu. We wniosku można zresztą zaznaczyć, że w ogóle nie ma tam zakazu,
ponieważ w akcie ustanawiającym rezerwat nie został on wprowadzony, a wiec z mocy prawa jest
dozwolony.
Jeżeli RDOŚ uzna że jest zakaz, to wyda decyzje - powinien zwolnić z zakazu, jeśli uzna że go nie ma powinien odmówić wydania
decyzji (to też decyzja) i uzasadnić to tym, że odstępstwo nie jest potrzebne bo połów jest dozwolony.
Jedno i drugie można skarżyć do GDOŚ a potem WSA.
____
Na razie tutejsi wędkarze "wzięli" się za sprawę elektrowni wodnej, a ryby niech się spokojnie
rozchodzą z utworzonego, być może prawem kaduka "matecznika". Oczywiście, o ile je ścieki
wcześniej nie załatwią.
Przewiduję walkę z wiatrakami, z prostego powodu "wędkarze" nie mają narzędzi prawnych aby z tym
walczyć, mogą co najwyżej donieść tu czy tam, ale to jest może medialne ale mało skuteczne.
co do matecznika, to przynajmniej ja wolałbym je ustanawiać sam, nie wydając na dany odcinek obwodu zezwoleń, niż aby ktoś mi to narzucał.
Pozdr Maciej
|