|
Moim zdaniem jest tak, że zarządzenie w sprawie rezerwatu jest aktem wykonawczym do ustawy, więc
co do zasady powinno obowiązywać — czyli dokładnie odwrotnie niż to zinterpretowano.
Interpretacja GDOŚ jest nielogiczna i pozbawiona sensu. Gdyby było tak, jak wymyślił przedstawiciel
GDOŚ, to nie miałoby żadnego sensu wpisywanie zakazów obowiązujących w rezerwacie (bo
obowiązywałyby wszystkie wynikające z ustawy), a praktykuje się odwrotnie — wpisuje się zakazy, a
nie listę dozwolonych działań (czyli wyłączenie). Mówiąc inaczej - taką ogólną zasadą prawa jest
zasada, że ustawodawca jest racjonalny - przedstawiciel RDOŚ założył jednak że ustawodawca jest
idiotą.
Nawet jeśli GDOŚ miałby rację, nic nie stoi na przeszkodzie, aby wystąpić o odstępstwo od zakazów.
Nawet biorąc pod uwagę bezpośrednio art. 15 ustawy o ochronie przyrody — ustawa o ochronie
przyrody nie jest ustawą nadrzędną względem innych ustaw. Amatorski połów ryb (czy w ogóle połów
ryb) w publicznych wodach płynących reguluje nie ustawa o ochronie przyrody, lecz ustawa rybacka.
To właśnie w ustawie rybackiej zapisano, że uprawniony do rybactwa jest uprawniony do połowu ryb w
całym obwodzie rybackim. Jeśli w parku narodowym lub rezerwacie przyrody wprowadza się
ograniczenia dotyczące połowu ryb, to taki fragment rzeki wyłącza się z obwodu — co wymaga zmiany
zarządzenia dyrektora RZGW, a nie zarządzenia RDOŚ.
Wyłączenie takiego fragmentu z obwodu powoduje zniesienie praw do połowu przez uprawnionego do
rybactwa — i to w wyniku zmiany aktu prawnego, a nie interpretacji przepisów przez przedstawiciela
GDOŚ.
Z ciekawości postaram się szerzej rozpoznać tę sprawę: przeczytać, jak to przedstawia doktryna, jakie
jest orzecznictwo, oraz zapoznać się z przepisami wykonawczymi do ustawy o ochronie przyrody.
Potem opiszę, jak rozumiem tę sytuację. Proszę jednak nie przeceniać moich zdolności interpretacyjnych.
Pozdr Maciej
|