f l y f i s h i n g . p l 2024.07.15
home | artykuły | forum | komis | galerie | katalog much | baza | guestbook | inne | sklep | szukaj
FORUM  WĘDKARSTWA  MUCHOWEGO
Email: Hasło:
Zaloguj automatycznie przy każdej wizycie:
Jeśli jeszcze się nie zarejestrowałeś: Załóż konto

Ostani post! Temat: Odp: Na Muche.pl - Pstrąg i lipień. Autor: Pavel lee Parks. Czas 2024-07-15 18:31:28.


poprzednia wiadomosc Odp: Głowatka - mój obraz : : nadesłane przez Marcin Kocaj (postów: 512) dnia 2022-12-01 07:22:12 z *.centertel.pl
  Panie Piotrze,
Zadał Pan pytanie osobie, która poświęca 90% swojego wędkarskiego czasu połowom głowacicy. W
związku z powyższym jestem mocno nieobiektywny, żeby merytorycznie odpowiedzieć na zadane
przez Pana pytanie. W takim przypadku odpowiedź przeze mnie udzielona może być tylko jedna Z
mojego punktu widzenia stan pogłowia o którym Pan wspomniał nie pojawił się znikąd i budował się
długimi latami. Te ryby żyły w rzece budując i powiększając swoje stada. W tym pogłowiu w bardzo
wielu miejscach były roczniki ryb o bardzo zróżnicowanej wielkości co świadczyło o tym, że stan
pogłowia tych ryb budował się sukcesywnie, powolnie i na pewno długimi latami. To nie był wybryk
natury pojawiający się nagle z roku na rok. To długie lata w których ryby znalazły sposób na to żeby
zbudować kapitalne stada o całej przekrojówce wielkości swojego pogłowia. Panie Piotrze takie
pogłowie głowacic świadczyło o tym, że te ryby same odnalazły drogę na udane tarło, rozwój i spokojne
życie. Te stare duże ryby to był bardzo dobry materiał genetyczny, który zapoczątkował powstanie
pięknego pogłowia tej ryby na OS-ie. Pogłowia z którego obecnie zostały strzępy. Oczywiście głosy
mogą być w tym temacie podzielone i żadna skrajność nie jest dobra dla rzeki, a wręcz tak jak w tym
przypadku potraktowana jak "wybryk natury". Po tych odkryciach stada w taki czy inny sposób uległy
bardzo gwałtownego zredukowaniu, ponieważ głowacica została głównym winowajcom niskiego
pogłowia pstrąga i lipienia. Już piąty rok tych stad nie ma na OS-ie, a stan pogłowia jest jaki jest. Może
to jednak nie głowacica była tym barbarzyńskim stworem, który wyjadał całe stada pstrąga i lipienia z
OS-u. Może problem jest całkowicie gdzie indziej i został po prostu źle zdiagnozowany. Efekty mamy
jakie mamy. Na OS-ie jest bardzo mało ryb, a co za tym idzie tak samo mało wędkarzy. To jest bardzo
wymierne jak ocenia się na przestrzeni lat ilość łowiących wędkarzy na OS-ie. Z roku na rok ta ilość
spada wraz ze spadajacym stanem ilości ryb w rzece. Ale nie o tym chciałem pisać. Tak jak już
wspomniałem żadna skrajność nie jest dobra. I teraz dochodzimy do tej skrajności z drugiej strony.
Kilka lat temu mieliśmy skrajność uznaną za "wybryk natury", gdzie stan pogłowia głowacicy w rzece
oceniono na zbyt duży. Teraz obiektywnie patrząc mamy sytuacje totalnie odmienną. Pogłowie
głowacicy na OS-ie jest bardzo niskie. Po tej redukcji ilości ryb w rzece sprzed pięciu lat obserwuję
corocznie sukcesywne pomniejszanie się pogłowia tych ryb na wszystkich miejscach ich bytowania -
poza Zwierzyniem, bo tam jest czarna otchłań I to jest sygnał dla gospodarza wody, że zaczynamy
jechać po równi pochyłej w tą drugą stronę. Samołówki, nocne spiningowanie, quady, łuski na brzegu
świadczą jednoznacznie o tym, że tych ryb przez ostatnie lata ubywało z rzeki i nadal ubywa, a ich
pogłowie to nie jest niewyczerpalne źródło. Panie Piotrze nie zgodzę się z opinią, że te ryby są w rzece
i mają się dobrze i jak się umie to się złowi. Tak są, ale jest ich coraz mniej! Z roku na rok coraz mniej -
to już nie jest przypadek. To pewien trend, który obserwuję i zaczynam być mocno zaniepokojony tym
stanem rzeczy. Gospodarz również powinien,
  [Powrót do Forum] [Odpowiedz] [Odpowiedz z cytatem]    
 
Nadawca
Data
  Odp: Głowatka - mój obraz [2] 02.12 11:24
 
Moje wnioski są takie same. Tylko co do odcinka Hoczew -
Zagórz. Szkoda , że inni łowcy głowatek milczą i nie chcą się
podzielić swoimi spostrzeżeniami.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [1] 02.12 19:43
 
A co tu spostrzegać? W Europie za dzień łowienia głowatki trzeba
zapłacić 50€. W Nowym Sączu i Krośnie tyle samo ale za rok.
Czego jeszcze nie rozumiesz?
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [0] 02.12 19:48
 
Wszystko rozumie albo mi się tak zdaję. Dlatego pytam o
opinie innych.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [14] 03.12 21:03
 
Panie Marcinie,
napisałem "wybryk natury" bo nigdzie na świecie, nawet w Mongolii nie słyszałem aby ktoś łowił 10
głowacic jednego dnia. I jeszcze raz powtarzam, nikt z nas nie robił nic przeciwko głowacicom.
Moja diagnoza spadku pogłowia głowacicy jest inna. od kilku lat brakuje przede wszystkim lipieni. stąd też
nie ma dla drapieżników pokarmu. Głowacice w Sanie żywiły się właśnie tym gatunkiem. Odwrót lipienia to
również odwrót głowacic. I jak widać zarybienia świnką i kleniem nie wniosły tu zbyt wiele albo jest za
wcześnie na efekty. A bez pokarmu w postaci ryb żadna głowacica nie wyrośnie, mówienie że 10 kg ryba
zbudowała mięśnie z much i kiełży to bzdura.
Uwagi o kłusownictwie oczywiście przyjmuję. .
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [1] 03.12 21:30
 
"Odwrót lipienia to również odwrót głowacic. I jak widać zarybienia świnką i kleniem nie wniosły tu zbyt
wiele albo jest za wcześnie na efekty. A bez pokarmu w postaci ryb żadna głowacica nie wyrośnie, mówienie
że 10 kg ryba zbudowała mięśnie z much i kiełży to bzdura."

______

Może już czas odpuścić szukania (trochę na siłę) sposobu na odrodzenie populacji lipienia i wziąć się od tego
od tyłu. Wróćmy z zasobami Sanu do czasu zanim lipień do niego trafił. Niech San będzie znowu pełen
"śmierdziuchów" czyli świnki, brzany, klenia i innej białej ryby a później będziemy próbnie wpuszczać lipienia i
sprawdzać jak mu się żyje.
O dalszą walkę o przepławkę na progu w Zasławiu już nie będę wspominał.

Pzdr.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [0] 04.12 08:08
 
Wróćmy z zasobami Sanu do czasu zanim lipień do niego trafił.
Niech San będzie znowu pełen "śmierdziuchów"


Czyli zburzmy zapory w Solinie i Myczkowcach, zamknijmy
Bieszczady dla ruchu turystycznego, sprawy by wróciły dawne zimy
i opady i wywalmy ciężki sprzęt z bieszczadzkich lasów.
A propos "śmierdziuchów"... Jeszcze zatęsknisz.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [11] 04.12 07:56
 
A bez pokarmu w postaci ryb żadna głowacica nie wyrośnie


Też jestem podobnego zadania. Na Sanie odcinki, które
odpowiadają głowacicy, powiedzmy temperaturowo i tlenowo są
niemal puste jeżeli chodzi o jej potencjalny pokarm. I odwrotnie,
tam gdzie świnka, brzana i kleń występują w pewnej obfitości
główka się udusi. Jedno i drugie nakłada się na siebie na bardzo
ograniczonym odcinku.
Na Popradzie jest podobnie, dużo białej ryby ale woda w lecie pod
26 stC i pewnie więcej bo nie mierzyłem w czasie max upałów.
Pojedyncze sztuki z "dobrymi genami przetrwania upałów" to
przeżyją.
Na Dunajcu, zwłaszcza górnym i odcinku sromowieckim też głód,
poza nielicznymi "wyspami" jakiej takiej obfitości i kilkoma
dostawami selekta pp w roku.
Mówiąc krótko, ekosystemy wodne poszczególnych rzek, w
których głowatka zajmowała szczyt piramidy, rozsypały się a wraz
z nimi stada tej ryby.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [0] 05.12 14:51
 

Też jestem podobnego zadania. Na Sanie odcinki, które
odpowiadają głowacicy, powiedzmy temperaturowo i tlenowo są
niemal puste jeżeli chodzi o jej potencjalny pokarm. I odwrotnie,
tam gdzie świnka, brzana i kleń występują w pewnej obfitości
główka się udusi. Jedno i drugie nakłada się na siebie na bardzo
ograniczonym odcinku.
Na Popradzie jest podobnie, dużo białej ryby ale woda w lecie pod
26 stC i pewnie więcej bo nie mierzyłem w czasie max upałów.
Pojedyncze sztuki z "dobrymi genami przetrwania upałów" to
przeżyją.
Na Dunajcu, zwłaszcza górnym i odcinku sromowieckim też głód,
poza nielicznymi "wyspami" jakiej takiej obfitości i kilkoma
dostawami selekta pp w roku.
Mówiąc krótko, ekosystemy wodne poszczególnych rzek, w
których głowatka zajmowała szczyt piramidy, rozsypały się a wraz
z nimi stada tej ryby.



No nie do końca tak jest. Głowacica przecież jako ryba jest zmiennocieplna i w zbyt ciepłej wodzie
raczej nie żeruje. Zaległości nadrabia jesienią i zimą. Ważne, żeby w rzece były karpiowate w ilości
adekwatnej do potrzeb, a już ona je odnajdzie.
Natomiast w okresie niżówki i wysokiej temperatury powinien obowiązywać całkowity zakaz jej
świadomego połowu i zabierania jako przyłów.
Okres ochronny powinien ciągnąć się aż do końca lata, czyli do końca września.
Taka "osłonówka" na pewno zrobiłaby wiele dobrego.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [9] 07.12 18:48
 
No wreszcie nie wyłowił je Konieczny...

Wszyscy widzimy, że wody pstrągowe się kurczą i to w zastraszającym tempie.
Jednak jest coś co może głowacicy pomóc. To odbudowa populacji lipienia. Głowacice zjadały lipienie od
zawsze, no i zasiedlają te same części rzeki co do warunków bytowania. Czy przypadkiem spadek ilości
lipienia nie zapoczątkował spadku populacji głowacicy?
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [8] 07.12 21:13
 
A ile było klenia , jelca na Postołowie może nie chodzi o brak
lipienia tylko właśnie klenia jelcy.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [7] 08.12 19:12
 
Kiedy były te jelce? Jakie dokładnie lata? Od 1970r? Od 1980r? Od 1990r? Czy może około 2000r?
Oczywiście chodzi mi o San Zwierzyn- Załuż.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [2] 08.12 20:07
 
Może to nie długo ale na Sanie wedkuje od 1991 roku . Były
jelca może nie tyle ich było co kleni ale pamiętam że czasami
się zawiesił.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [1] 08.12 21:05
 
W 1991r.? W Lesku (okolicach)?
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [0] 08.12 21:31
 
Nie pamiętam dokładnie lat może 91-98 ( Postołow - Zagorz).
Co do klenia to jeszcze było go dość sporo w latach 1998 -
2000 ( może nawet 2005 ). Pamiętam wielkie klenie na
Postołowie na chruściki . Teraz kleni nie ma nawet jednej
czwartej z tego . Jelca też nie widziałem co prawda nie
szukam lipieni większość czasu poświęcam głowacicy ( duże
muchy ).
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [3] 08.12 22:50
 
Kiedy? Jeszcze parę ładnych lat po 2000r. Gdzie? A choćby wlewka do bańki na początku skałki
łukawickiej, przy prawym brzegu. Na oko takie po 25 cm i dość dużo. Poniżej mostu w Postołowie, do
płyt i bliżej lewego brzegu.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [2] 09.12 08:58
 
Tak. Właśnie dopiero w latach 2000 pokazały się tam w tej rzece. Wcześniej, a łowię od lat 80-tych
poprzedniego wieku, nie łowiło się nigdy jelca. Albo został przywleczony przez zarybienia, albo podszedł z dołu
(Osława, San poniżej jej ujścia) w górę i jakieś jego tarło się udało, albo coś się wydarzyło że nagle po 2000r.
pojawił się w dużej ilości. Ukleje, piekielnice, głowacze, ślizy, strzeble to były drobne ryby Sanu. Poza białą
rybą (kleń, świnka, brzana, itp).
Czy jelec spadł z Myczkowiec? Nie wiem. Na pewno był na dopływach (San, Solinka) bo na Rajkim czy
Bukowcu się trafiał na wędkę. Chyba że tam też zostal przywleczony jako żywiec z dołu. Sam chcąc złowić
kiełbia, jelca na żywca (gdy próbowałem łowić sandacze z gruntu) jeździłem na Osławę w Zagorzu bo tam te
ryby w rzece były. Nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek przed 2000r. a na pewno do 1996r. nie
złowiłem jelce na Sanie od Zwierzynia do Załuża. Ani nikt z moich znajomych po kiju. W Zwierzyniu na "bani"
czy "starym korycie" były różne ryby. Może i jakieś jelce też tam bywamy. Tego nie wykluczam ale jak pisałem
nie widziałem ich na oczy.
San przed zaporą był rzeką ciepłą, podobną do Osławy, z białą rybą. Może po przegrodzeniu go zaporą różne
ryby zostały w rzece od Myczkowiec po próg w Zasławiu i z czasem się ujawniły (rozmnożyły) przy udanych
dla tarła ryb latach. W tym kiedy innymi jelec. Chyba że ktoś nim celowo (lub przypadkowo) zarybiał ale tego
nie wiem.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [1] 09.12 09:25
 
albo coś się wydarzyło że nagle po 2000r. pojawił się w dużej ilości.

Cyt: Kolejny rekord padł zaledwie 11 lat później, w roku 2000 r.: +1,3°C [+2,5°C], a w bieżącej dekadzie
mieliśmy tych rekordów aż cztery. Były to kolejno lata 2014: +1,4°C [+2,6°C], 2015: +1,5°C [+2,7°C],
2018: +1,6°C [+2,8°C] i ostatni rok, 2019: +2,0°C [+3,2°C]. Temperatura rośnie tak szybko, jak nigdy
dotąd.


 
  Odp: Głowatka - mój obraz [0] 09.12 22:51
 
Czekamy wiec na epokę lodowcową? Raczej nie dożyjemy.
Sam widzisz co się dzieje w społeczeństwie, mediach. Trochę popada to rycie mózgu że anomalia. Pada,
zimno, wysokie stany wód, powodzie. Nie pada-susza, brak wody, plonów, itd, itp. Co by nie było zawsze źle.
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [1] 03.12 21:03
 
Panie Marcinie,
napisałem "wybryk natury" bo nigdzie na świecie, nawet w Mongolii nie słyszałem aby ktoś łowił 10
głowacic jednego dnia. I jeszcze raz powtarzam, nikt z nas nie robił nic przeciwko głowacicom.
Moja diagnoza spadku pogłowia głowacicy jest inna. od kilku lat brakuje przede wszystkim lipieni. stąd też
nie ma dla drapieżników pokarmu. Głowacice w Sanie żywiły się właśnie tym gatunkiem. Odwrót lipienia to
również odwrót głowacic. I jak widać zarybienia świnką i kleniem nie wniosły tu zbyt wiele albo jest za
wcześnie na efekty. A bez pokarmu w postaci ryb żadna głowacica nie wyrośnie, mówienie że 10 kg ryba
zbudowała mięśnie z much i kiełży to bzdura.
Uwagi o kłusownictwie oczywiście przyjmuję. .
 
  Odp: Głowatka - mój obraz [0] 03.12 22:32
 
Łowiłem 16- 18 dziennie w październiku w Mingoliu, ale na Sanie jak się
nastawiałem na głowę to prawie zawsze miałem kontakt
Czasami za ogon.
.
 
       


Copyright © flyfishing.pl 2002
wykonanie focus