|
Ja nie wędkowałem ale miałem takę "przygodę":
Było to w rejonie Kittila jesienią 2014. Jechałem na północ w kierunku kopalni Agnico Eagle mijając po drodze kilka cieków, potoków i rzeczek. Nad jedną z nich, Kapsajoki zatrzymałem się i z mostu próbowałem wypatrzeć w przejszystej ale herbacianej wodzie jakieś ryby. I tu szok. Nie zauważyłem absolutnie żadnych oznak rybiego życia, po prostu zero ryb w wodzie, żadnych spławów, błyśnięć, nic. Pomyślałem - nasi tu byli. Jadąc z powrotem poniżej tego samego mostu zuważyłem wędkarza, który machał zestawem muchowym nad tą samą pozorną pustnią. Facet, jak się potem zgadało, co roku przyjeżdżał z Helsinek we wrześniu na kilka dni na lipienie. Łowił je na dziwny zestaw, który od naszych różnił się tym, że do końcówki linki dowiązany był max. 20 cm odcinek grubej żyłi zakończonej jedną, dużą nimfa PT. Facet wszucał to do wody i trzymał na sztywno czekając aż mu lipień sam się powiesi. Nie stosował zacięcia, po kolejmym wyraźnym ugięciu szczytówki po prostu rozpoczynał spokojny hol kołowrotkiem, zakończony wywaleniem lipienia balonem za trawę, który ostatecznie kończył swój żywot w foliowej reklamówce.
Ocenianie rybostanu z mostu może być baaardzo mylące .Taka historia z zeszłego roku w Mongolii .
Przyjechaliśmy nad przecudowną rzeczkę z kryształową wodą wszystko widać pod wodą tylko życia brak normalnie zero .Było ze mną dwóch świetnych muszkarzy którzy stwierdzili że jest cudownie ale ryb to tu Panie nima .Jakież było nasze zdziwienie ja w wodzie po kolana łowiliśmy lipienie i lenoki czasami w każdym rzucie .Można było odnieść wrażenie że tych ryb jest więcej niż kamieni w rzece ale wypatrzyć jakiegoś nie było szans .
Nie wiem jak te ryby to robiły ale były całkowicie niewidoczne nawet w bardzo płytkiej wodzie zobaczyć ciemnego Lenoka 60taka nie było szans a jednak były .
|