|
Zrób tak jak ja, wejdź do RZGW, odpal szluga w palarni i pogadaj z jakąś szychą. Ja tak zrobiłem po tym, jak w Bobrze płynęła breja i miałem zajawkę, żeby rozkręcić przy okazji przetarg na wyczyszczenie syfu z Celwiskozy do reszty.
W RZGW klimaty były fajne, ale trzech kolegów z Jeleniej / Wrocławia, jakby mi łaskę robiło, że podjąłem takie kroki i dałem sobie spokój. Ja mam Odrę, więc niech się martwi Igor i Marszal. A poza tym, na Dolnym Śląsku panuje jakiś taki pańszczyźniany stosunek do RZGW, wszyscy się boją meliorantów... jakaś schizofrenia.
Na Pomorzu Zachodnim było fajniej, bo w TPRIiG środowisko trociowo-pstrągowe wierzyło w partnerstwo z meliorantami.
Jeśli w Krakowie nie macie takiej schizy jak na Dolnym Śląsku i nie wierzysz, że szefowie instytucji to półbogowie - po prostu idź i zaprzyjaźnij się z nimi. Jeśli masz uczucia, pokażą Ci wszystko... jak wszędzie i jak zawsze...
|