|
Nie rozumiem, Ty Tomek wszystkiego musisz dotknąć? Nawet masz imię jak niewierny Tomasz haha
Jak widzę zdjęcie na którym sam jestem i liczę ludzi patrząc na fotografię, to jaka jest różnica w takiej ocenie, jak
patrzę na inne zdjęcia gdzie mnie nie ma? To jest zarzut na siłę, nielogiczny.
A jętki na wschodzie tzn. za linią Wisły jeszcze nie przeżyłem. Co pierdoły? Co będzie nie wiem. Nawet nie
pytam, sam lubię odkrywać. Ja na takich wycieczkach robię 50 - 100 km w kilka dni, więc mi tam łowiskowe
porady na forach do niczego nie są potrzebne. Przygoda to właśnie niewiadoma.
Im większe zaskoczenie tym większe emocje. Po co sobie psuć życie nadmiarem informacji. Nie łowię ryb w
takim sensie jakbym grał na giełdzie. Mogę sobie pięknie przegrać.
Kiedyś na Pomorzu Zachodnim oswajałem się z wkurwieniem zaczepiania woblera o podwodne paliki. I tak długo
medytowałem i masakrowałem swoją duszę, aż w końcu DNA się zmutowało i nie miałem stresu, jak zjebałem
miejscówkę pstrąga woblerem na paliku. I ten spokój zaowocował. Cierpliwie znosiłem kolejne porażki i dołki,
które zepsułem W końcu złowiłem pięknego pstrąga 43 cm. Cieszyłem się jak dziecko, aż kołowrotek w piasku
umazałem.
|