|
Na DH było bardzo fajnie ale było bardzo mało ludzi. To jest z punktu widzenia rozwoju kultury wędkarstwa
muchowego niepokojące i trzeba z tego wyciągnąć wnioski.
W ogóle wszędzie jest bardzo mało ludzi. Widać to gołym okiem, wszystko jedno czy na YouTube czy na żywo
- ludzi można policzyć palcem, twarze dealerów też są powszechnie znane, mało jest tych hobbystów nie
związanych w żaden sposób z jakąś dystrybucją. Wygląda na to, że nie ma komu sprzedawać tego luksusu.
Tak jest, bo Sztuka Łowienia nie jest jak "Wędkarz Polski" dla wszystkich muszkarzy, tylko pachnie wędką za 4
koła na kilometr. To jest akcja segregacja, tylko nie wypowiedziana wprost. Sama forma ma tej segregacji
dokonać.
Myślę, że Mirek i nie tylko on, będzie tego żałować. To jest tylko takie myślenie na 5 minut do przodu.
Dlaczego w UK są zestawy dla dzieci za 50 funtów AFTMA #1, a w Polsce nie ma? Bo u nas zarobek musi być
szybki. To nieważne, że gdyby w polskich sklepach były takie zestawy, to za 10, 15, 20 lat bylibyśmy potęgą
muchową z zajebistą bazą klientów. Wszystkie te dzieci by przecież podrosły i wielu z nich by korzystało z
różnych muchowych atrakcji. I tyle kolego. Pierdolenie Kuby Standery sprzed lat o tym, że on nie da synowi
muchówki UL bo nie chce go jakoś tam zniewieścieć, to jest gadanina ignoranta. Większość dzieci machając
kijem 9 stóp znosi na wymachu.
Tworzycie luksus zanim powstała jakakolwiek sensowna baza klientów i w ogóle muszkarzy. Ale co tam,
uczycie się jak każdy. Microsoft też zamykał się na społeczność Open Source, ale wszystko jest do czasu. Z
czasem ludzie zaczynają rozumieć, że kultura to coś co musi mieć odpowiednią masę i bezwładność, aby żyć.
Miłych przemyśleń Ja na pewno dzieciom nie kupię zestawów muchowych UL w Polsce. Nie wydam pięć
koła na polskie UL-e, sorry. A nie będę też czekał, aż środowisko polskich dealerów zacznie patrzeć dalej niż
tylko na horyzont zapłacenia ZUS-u za pracowników w danym miesiącu, bo do tego czasu moje dzieci
opuszczą chatę, a ja będę miał siwe włosy.
Trudno, nie dogadamy się. Od lat się nie możemy dogadać Tak to bywa czasami. Trzeba żyć i każdy musi
myśleć samodzielnie. Jak ktoś chce zaimportować nogi ze Skandynawii, tułów z USA, a głowę z Niemiec - to
powstanie pokraczny Frankenstein i nic nam z tego nie wyjdzie. My Polacy za dużo się wzorujemy,
bezrefleksyjnie.
Mam do Was - jako środowiska - bardzo duże pretensję i żal. Cóż mogę powiedzieć więcej. Niech się kręci.
Niech żyje bezrybne 100 km Bobru i 80 km bezrybnej Kwisy. Ważne, żeby w małym grajdołku pokazać Orvisy.
A baza wędkarzy muchowych do utrzymania tych muchowych nieużytków jest nieważna... te masy
wykluczymy polecając im Sage. I już. Niech płynie pusta woda.
Nie jedna odpowiada za ten stan. Odpowiada za to wiele osób po trochę, hardcore muszkarzy w Polsce
narzuciło taki reżim i muszkarstwo w Polsce utknęło w martwym punkcie. Głupie to i już.
|