|
Słaba. Słaba wyprawa. Tak, po mojemu. Apetyt rośnie w miarę … a tu co? No, słabo. Ryby
słabe.
Miśki dodały trochę „jadu”. Okolice też słabe, te z fotek. Chyba się nie kleiło. Jednak trzymać fason.
Tak, fason robi, często za wszystko.
Architektura za to bardzo ok! Ta „art`blond” to fajna, z każdej strony. Sprawdzał ja ktoś od środka?!
Starzejemy się Tomek a jak wiadomo - starość nie radość :P
Zatem i ryby słabe i okolica słaba i nie kleiło się i wódka się skończyła i architekt dla wszystkich nie
wystarczyła... ;)
Starzejmy się, to jedno z nielicznych praw, na które nie wpłyniemy. Wyprawa jaka była, to zapewne
uczestnicy wiedzą, jeśli im się podobała, to świetnie i moja ocena jest nieistotna, ponieważ jest to
tylko moja opinia powstała na podstawie przedstawionej relacji. Pomimo tego, że masz „bawiące
pióro” (fajne komentarze), to całość taka jakby na kolanie spisana. Spodziewałem się czegoś
innego. Oczekiwałem widać więcej. Jako rozbudzony poprzednim opisem czytelnik poczułem się
zawiedziony. Szerszy opis miejsca, kultur tam napotkanych, inności „uciekawiłby” taki opis wojażu.
Tworzycie wyczyny rzadkie w skali tego kraju, jednak apetyt ma to do siebie, że „wzmaga głód”.
Same ryby, zwłaszcza gdy ich brak, go nie zaspokoją.
|