| |
W kleniu się specjalizuję od lat, ale co rzeka to obyczaj. Na każdej rzece trzeba
poeksperymentować, bo kleń w różnych miejscach w Polsce reaguje na inne muchy.
Proponuję zabrać imadełko i piwo nad rzekę i posiedzieć nad stadkiem ryb. Nie ma co robić
zapasów, bo szkoda przestrzeni w pudełku na nieskuteczne muszki. Palmer sprawdził mi się na
Dolnym Śląsku, ale nie wiem czy klenie z Łyny mają taki sam gust. Zachodniopomorskie klenie
pokazały, że są inne (trudniejsze) niż klenie dolnośląskie. Dlatego o warmińsko-mazurskich
kleniach głosu nie zabiorę, zanim sam nie sprawdzę na co gryzą.
Do zobaczenia nad rzeką...
Pozdrawiam serdecznie
Krzysztof
|