| |
Kiedyś z kolegą trafiliśmy taki "kożuch" trupów w Zwierzyniu, że lipienie wariowały. Jeszcze na początku wybierały suchą, później już nic nie pomagało. Wszystkie stały pod wierzchem i filtrowały spenty niczym wieloryby kryla. Nie było szans na złowienie czegokolwiek.
|