| |
Szanowny Panie Jerzy,
mam wrażenie że ktoś, kiedyś mocno się napracował nad statutem i prawem wyborczym PZW. To wszystko trąci myszką i jakoś mi nie pasuje do dzisiejszej rzeczywistości. Jak Pan pisze i argumentuje wygrywanie nawet w tej rzeczywistości jest mozliwe. Czekamy chyba wszyscy na to co ten rok nam przyniesie.
Serdecznie pozdrawiam
Wojtek Łopatka
Szanowny Panie Wojtku,
Najprawdopodobniej w każdych warunkach ordynacja wyglądałaby podobnie, gdyby nie było silnej opozycji, która wykorzystałaby w kampanii wyborczej tendencyjnośc ordynacji wyborczej do "pogrążenia" uchwalających ją .
W PZW nie ma silnej opozycji, nie ma prawie wcale sporów koncepcyjnych, silnych środowisk tworzących koncepcje, które ścierałyby się w dyskusjach i wyborach. Poza tym, nie ma instytucji (jak komisja wyborcza w wyborach powszechnych), powoływanej za porozumieniem wszystkich konkurujacych w wyborach, wywodzącej się z innej władzy (sądowniczej), nadzorującej wybory i kontrolującej wszystkie strony.
Nie zajmuję się teraz kwestiami tego "jak powinno być", tylko czysto praktycznym i pragmatycznym rozstrzygnięciem na podstawie analizy tego, co jest dostępne, najbardziej skutecznych rozwiązań, prowadzących do wygrania wyborów. Zresztą, skutecznie wykorzystanych już ponad 15 lat temu do przejęcia zarządzania okręgiem, oraz bardziej lub mniej sprawnie naśladowanych przez niektórych, z którymi się nimi podzieliłem.
Z czekania zazwyczaj niewiele wynika, bo nic nie dzieje się "samo" ... bez wzięcia spraw w swoje ręce trudno na coś liczyć ...
Pozdrawiam serdecznie
Jerzy Kowalski
|