| |
Kontynując niejako wątek zarośniętych rzek na północy może któryś z kolegów podzieli się wiedzą w skonstruowaniu takiej muchy która doskonale pływa. Mam miejscówki na lipienie gdzie zbierają one takie małe żuczki, a gdzie nie można podać muchy rzutem klasycznym tylko rolowanym.Wymyśliłem sobie przy pomocy kolegi Jarka K. z Gdańska (pozdrawiam!) konstrukcję: tułów z pianki (takiej z której robi się też jętki majowe), na to paw, jeżynka z brązowego koguta. Czy takie coś ma szansę nie zatonąć podczas kilku rzutów bez suszenia ? Może jest jakiś inny patent na takie przynęty ? Będę wdzięczny za wszelkie pomysły.
|