| |
To chyba nasza wina. Czesi sa bardziej obrotni w handlowym tego slowa znaczeniu i potrafili ta muche sprzedac. Czeskie narzedzia do dubbingu (Siman!) znajdziesz w kazdym wazniejszym amerykanskim katalogu. Czescy wedkarze czesciej tez swobodnie wladaja angielskim i utrzymuja scisle kontakty z zagranica , np. z USA. Podejrzewam, ze w innych krajach tez jest ich pelno. Jednak pomimo tej jednostronnej reklamy, ktora promuje nazwe Czech nymph i ukazuje Czechy jako kolebke krotkiej nimfy- w Srodkowych i Zachodnich Stanach, gdzie lowie, ta metoda jest konsekwentnie nazywana Czech/Polish albo wlasnie Polish nymph a Adam Sikora jest najczesciej cytowany jako autorytet w tej sprawie (zabawne, bo sam tej metody nie lubi). W Jackson Hole latwiej jest kupic kopie brazki Szajnika niz nimfy Simana (przynajmniej tak bylo w zeszlym roku), a Amerykanie, zwlaszcza ze stajni Jacka Dennisa, chca sie uczyc tej metody. Podejrzewam, ze gdyby w USA co jakis czas pojawiali sie polscy instruktorzy, mozna byloby te nazwe odkrecic na stale. Tylko czy ma to jakis sens? Dla wiekszosci Amerykanow roznica pomiedzy Czechami a Polska jest mniej wiecej taka jak pomiedzy Polnocna a Poludniowa Dakota, zwlaszcza po unifikacji. Kto wie czy nie maja tu slusznosci.
Pozdrawiam,
|