| |
Witam.Znalazłem się kiedyś w podobnej sytuacji, tyle że o wiele gorszej.Wykosztowałem się na wędkę Martin-a,na którą wuwczas nie było mnie za bardzo stać.W tym samym dniu wsiadając do samochodu znajomego przytrzasłem drzwiami muchówkę.Nie dowiozłem jej całej nawet do domu.Gdy usłyszałem trzask, myślałem że się popłaczę.Wędkę szlag trafił w dwuch miejscach.Poleciała szczytówka oraz co gorsze, miejsce łączenia składów.Niestety musiałem ją reanimować.Mimo że sprawa wyglądała na beznadziejną, udało mi się doprowadzić ją do ładu.Łowiłem na tego Martin-a przez spory okres czasu i co ciekawe, łowiło się nim naprawdę dobrze mimo że wędka była sporo krótsza, a łączenie wypadło w innym miejscu.Pozdrawiam Tomasz P.
|