| |
Dobre łowienie nie ma nic wspólnego z odległością. Ja sam bynajmniej nie jestem zwolennikiem stosowania cięższych sznurów wyjaśniam tylko punkt widzenia, tych którzy tak robią, aczkolwiek w potrzebie na konkretnym łowisku i z konkretnym sprzętem do dyspozycji nie zawacham się przeciążyć kija nawet o 2-3 klasy. Dawniej czyli kilkadziesiat lat temu, kiedy nie było jeszcze Jaxonów, Kongerów itp. na naszym rynku królowała Germina a Dam czy Kormoran był luksusem z Pewexu normą było wyznaczanie obciążenia wędki za pomocą krzywej testowej. Do teraz wiele możmna o tym przeczytać w wielu podręcznikach wędkarstwa, ale nie muchowego. Włókna węglowe w wędkach jeszcze nie istniały i granica bezpieczeńswa była najważniejszym parametrem. Nie wiem jak wtedy podchodziły do tematu firmy typu Hardy itp. bo po prostu nawet mało kto o nich słyszał.
Ponieważ nie chce mi się na ten temat dalej rozwodzić radzę dobrze przeczytać ten post i wyciągnąć z niego wnioski bo jest bardzo interesujący.
|