| |
Ad.2- Kolor jest ważny. Sandacze ( podobnie jak okonie) bywają bardzo kapryśne i zmiana koloru po ustaniu brań jest dobrym sposobem do ich pobudzenia. To samo zjawisko przy łowieniu na gumy. Oczywiście mówimy o łowieniu w tym samym miejscu, kiedy jesteśmy pewni, że ryby są, tylko przestały brać. Innym sposobem wymuszenia brań jest modyfikacja sposobu prowadzenia przynęty.
Ad.4-obawiam się, że echosonda wykaże muliste dno, ale przy odpowiedniej warstwie mułu. Jeśli twarde dno pokrywa cienka warstwa mułu to mogą być problemy z odczytem.
Sandaczowi wszystko jedno. Nie jest ważne czy muł ma 2 cm, czy 20 cm. Proponowałem białą wiskozę jako wskaźnik, bo nie wiem czy kolega Grzesia ma echosondę.
Ad.5-tego nie zrozumiałem. Dyskusyjne-czy skuteczniej można zaciąć kotwicą i bezpieczniej na niej holować. Zdania są podzielone. A może to "niestety" odnosi się wogóle do skuteczności? Zawsze możemy sobie połowić kogutem bez uzbrojenia.
Ad.6-nie wspomniałem o nitce sygnalizacyjnej-mea culpa. Nie ma "ponoć" Dawidzie. Początkujący może nawet nie wiedzieć ile razy atakowana była jego przynęta. Jeśli będzie łowić zbyt miękkim (do tego zbyt długim) wędziskiem i żyłką, to założę się, że nie poczuje 90% pstryknięć sandacza. Przy łowieniu na gumy delikatne branie wskaże zawinięty na haku ogonek. Nitka (a raczej odcinek wełny) jest bardzo pożytecznym rozwiazaniem.
Pozdrawiam-Jachu
|