| |
Wieoskłady zaczęto wprowadzać na rynek pod hasłem "travel". Teraz kije dzieli się na coraz więcej części bez wyjaśnienia jakim tp celom ma służyć.n W reklamie podkreśla się zaś, że wytwórnia potrafi zrobić kij 6-cio częściowy lub więcej. Jeżeli by ktoś twierdził, że ma to poprawić właściwości mechaniczne, to według mnie należy uznać, że wytwórnia produkuje złe kije, gdyż nie potrafi opanować materiału. Przykład St. Croix, poszli w max. obniżenie wagi tracąc panowanie nad materiałem. Aby się ratować przed uszkodzeniami usztywnili kij. Moim subiektywnym zdaniem jest to wyrób w którym producent przedłożył względy reklamowe nad właściwościami użytkowymi.
Obecnie tworzenie dużej ilości części dla ułatwienia w podróży straciło sens. Praktycznie wszyscy przemieszczają się samochodami. Nie wiem czy jeździsz na nartach, ale producenci nart idąc tym tokiem rozumowania powinni wytwarzać narty w kilku częściach. Dlaczego tego nie robią. Bo właściwości mechaniczne narty są ważniejsze od wygody transportu. Ja też wolę przewozić muchówkę jak narty niż dzielić ją bez celu. Obecnie na rynku nawet w Polsce jest tak duży wybór kiji, że prawie każdy ma możliwość wybrać to co mu się podoba. W różnorodności jest frajda. Dla mnie muchówka jest narzędziem do polowania, posługiwanie się nią powinno sprawiać przyjemność. Przy wyborze kieruję się tylko jednym subiektywnym odczuciem, gdy wezmę kij do ręki to musi leżeć, a sznur w czasie pracy ma się przemieszczać zgodnie z moją wolą.
Myślę że wielu wędkarzy łapie się na slogany reklamowe służące zwiększeniu sprzedaży towaru.
Odnosnie wiloskładów to trzymałem kilka 3 i 4 częściowych Sage, Thomas & Thomas, G. Lóomis, RL Winston i Scott.
Nawiasem czekam na pojawienie się w Polsce przedstawiciela Scotta, przeszła mi koło nosa promocyjna sprzedaż blanków Scotta u Cabelasa.
Rozpisałem sie ale myślę, że jasno określiłem mój stosunek do sprzętu.
Leszek Dąbal
|