| |
VSL nie miałem w ręku więc może nie powinienem w ogóle zabierać głosu. Skoro jednak
Winston stawia ten model, na tej samej półce technologocznej z Passportem (a tego mam i
używam) to z pewnym prawdopodobieństwem można sądzić, że rodzaj grafitu, jakość
wykończenia i użyte materiały będą zbliżone.
"Made in China w całym tego słowa znaczeniu. Przeciętne wykonanie (delikatnie mówiąc lakieru
na omotkach nie żałują, zdarzają się krzywo osadzone przelotki, albo takie "kwiatki", że jeden
element jest uzbrojony odwrotnie względem tzw "zasady kręgołupa" niż trzy pozostałe
segmenty), słabe materiały - korek rękojeści dramatyczny - jedna wielka szpachla, która
wypłukuje się po pierwszym zamoczeniu i pozostają spore ubytki. Uchwyt kołowrotka,
najtańszy - niklowany. Jakościowo niczym, powtarzam niczym zauważalnym, nie odstaje od
krajowego Kongera WCF za stoparedziesiąt złotych. Ja rozumiem, że dożywotnia gwarancja
(ale opłata manipulacyjna 50$ to nie jest mało!), Że uznana marka, która aspiruje do
najwyższego topu w branży wedzisk muchowych? To powinni się przynajmniej postarać w
takich szczegółach. Wg mnie te kilka modeli z "dolnej półki " (bo nie piszę tu o modelach typu
Boron II, Boron III) to przepłacenie. To samo - znacznie taniej - można mieć decydując się na
ekonomicznego Rossa, Greysa itp.
Wiesz cenowo vsl i passport to jednak inna polka - cenowa przynajmniej, bo vsl to jednak 100$
more.( moze poszlo na wykonczenie) :)
sorki, ze tak napadlem na Ciebie wzgledem borona ale nie doczytalem, ze jego wylaczyles z
chinskiej lipy, a jak pisalem to jeden z moich ulubionych pretow.
coz, przyjdzie vsl to sie sam przekonam, a tak na marginesie nikt z tu obecnych nie ma w swej
kolekcji VSL ?
|