| |
He, he, ja zacząłem od windcutter, a potem głowice. Linkę skagitową kupiłem i odesłałem z powrotem do sprzedawcy. Tyle miałem do czynienia z tym stylem. Linka była do nieskagitowego zastosowania i nie porozumiałem się dobrze ze sprzedawcą , co do wagi linki. Ja myślałem o wadze głowicy wraz z tipem ( to był multitip) , a waga dotyczył samej głowicy. Potężny kawał liny. Gdybym dobrał taką linkę do mojego TCR 12'9" #9 można by rzucać woblerami.
Kiedyś spróbuję. Na razie mnie nie ciągnie. Moje duże muchy są takie duże , ze i tak nie rzucę speyową tachniką. Muszę napadać z nad dyńki.
Pewnie jak się w końcu wybiorę na steelheady, zacznę łowić skagitową linką.
Teraz wolę bardziej finezyjnie, lżej i po bożemu.
Technika spey jest prosta i nie ma co demonizować nauki rzutów wędkami TH. Każda tachnika jest tak samo trudna , gdy myslimy o doskonałym rzucaniu. Żeby uieścić muche w wodzie każdy może się szybko nauczyć dowolną tachniką, no , za wyjątkiem dlugiej linki spey. Nawet nie wiem na ile to trudne. Nie próbowałem. Pewnie kijem 16' nie jest tak tragocznie.
P.
|