| |
Na razie tylko suszyłem w garażu. Żadnych urazów nie było. Na "cioranie" po kamieniach jest dość odporne.
Zewnętrzna warstwa to "na oko" dość gruda cordura (albo coś ala cordura), która jest całkiem wytrzymała. Małą muchą raczej krzywdy pływadełku nie zrobisz, dużą (szczupakową) pewnie dałoby radę przedziurawić komorę (dlatego wziąłem to 3 komorowe).
Raz gdy wysiadałem na stromym spadzie przy brzegu, spod stóp zaczęły mi się osuwać kamienie i zacząłem zjeżdżać razem z nimi w głąb wody (w butach do brodzenia, gaciach i z całym majdanem). Zdążyłem się złapać rękoma boku pływadełka i się na nim podciągnąć, tak że w zasadzie leżałem na nim na brzuchu. Udało mi się dopłynąć (w całym tym zamieszaniu pływadełko znalazło się 6-8 metrów od brzegu, ja na nim, a pod spodem z 10 metrów wody) i wydostać na brzeg. skończyło się szczęśliwie i o dziwo "na sucho". Pływadło okazało się nad podziw stabilne.
|