| |
"ani wskaźnikiem brań bynajmniej ja tak go nie traktuje."
Zacznijmy od tego, że w takich przypadkach nie są ważne nasze intencje, choćby były najbardziej szczere. Wszystko zależy od tego, co powie gospodarz wody. Wg mnie ten konkretny kawałek backingu jest takim samym łącznikiem jak przywiązany kawałek żyłki w kolorze fluo lub pleciony łącznik z żyłki. Nie widzę różnicy i nie sądzę, by były podstawy do potraktowania go jako "ułatwienia" zabronionego w Krośnie. Już kiedyś była dyskusja na ten temat i zdania były podzielone. Moim zdaniem zabronione powinny być łączniki, które zdecydowanie mogą być potraktowane jako spławik lub takie, które zdecydownie toną (cały czas mówimy o Krośnie).
Też staram się eliminować maksymalnie ilość węzłów zestawu. Wiadomo-są nasłabszym ogniwem i często zawodzą. Praktycznie nie używam łączników plecionkowych. Nie miałem przypadku, by się zsunął z końcówki sznura, ale znamy takie przypadki. Spotkało to np. któregoś ze startujących w tegorcznym Romaniszynie (opisane na forum Flysport). Czy nie lepiej wywalić łącznik definitywnie (ten z backingu choćby), łowić linką z fabryczną końcówką w innym kolorze lub choćby pomalować końcówkę linki wodoodporym pisakiem? Zawsze to jeden węzeł mniej. To przy krótkiej nimfie. A do "żyłki" chyba jednak lepszy jest kawałek żyłki fluo. Fachowcy tak łowią, a oni wiedzą najlepiej.
|