| |
Dzięki, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Wydaje mi się, że jakoś się uporałem. Szpulę wyciągnęłem, rzeczywiście aż przez moment się zaczerwieniłem z wysiłku, ale mięśni ręki chyba nie naderwałem. Tam jest sam trzpień, który się wyciąga, potem się wciska, jest "klik" i koniec. Wykręciłem wałek z"dzyndzlem" i problem terkotki z głowy. Po kilkukrotnym wyciągnięciu i wciśnięciu szpuli, pokręcenia kołowrotkiem i hamulcem zaczął się kręcić wyraźnie lżej, powiedziałbym w normie. Tak więc chyba problem z głowy.
pozdrawiam
|