| |
Ma Pan rację. Nawet pobieżna analiza pokazuje, że większość z nas to monotematyczni, ortodoksyjni nimfiarze-miłośnicy ciężkiej orki, którzy starają się sprowadzić łowienie na nimfę do jednego. Widać, że nic więcej do szczęścia im potrzeba.
Pańskiej złośliwości przeciwstawię fakt posiadania wędek zrobionych z różnych materiałów ( klejonka, trzy szklane, ileś tam grafitowych), o długości od 7,5' i od #2 do 6, które w zależności od warunków, pozwalają mi łowić na różne nimfy (od bidy ta klejonka też), chociaż nie wszystkie zostały stworzone do tej metody. I kto tu jest ortodoksyjny?
Z chęci posiadania jednej uniwersalnej, najlepszej wędki do nimfy i innych metod muchowych wyleczyłem się już dawno. Owszem, mam jedną ulubioną do ciężkiej nimfy, ale nigdy nie powiem, że to ideał.
Pozdrawiam
|