| |
Hubert. Moją ulubioną nitką jest ten cieniutki Hends. Zbudowny z dwu nitek skręconych ze sobą, co jest wielką zaletą-jak chce się szybko zrobić tułowiki z wełenek. Nie trzeba kombinować z dodatkową pętlą na materiał tułowia. Trzeba tylko uważać, bo taka konstrukcja nici lubi rozkręcać się, a wtedy ma minimalną wytrzymałość. Prześledźmy kolejno. Wstępne przywiązanie nitki na trzonku haka. Przywiązuję materiał na ogonek i owijkę. Rozdwajam cienkiego Hendsa i pomiędzy pojedyńcze nitki wkładam wełenkę. Trzonek pokrywam klejem (lakierem). Nawijam tułowik-bez siłowania się z nitką. Trzy nawoje kończące (finisherem). Owijka-ona zabezpiecza materiał tułowia! Delikatnie przywiązany ogonek całkowicie zabezpieczony materiałem tułowiem i owijką. Zęby pstrąga nic mu nie zrobią. Jeżynka-tam, gdzie dajesz trzy nawoje Uni 8,0 ja dam trzynaście nawojów Hendsa. Bez szkody dla urody jeżynki i dam sobie obciąć, że moje wzmocnienie silniejsze niż trzy nawoje Uni 8,0. KIlka nawinięć finisherem. Często piórko jeżynki przywiązuję w pierwszej kolejności. Tak jest nawet lepiej. Skrzydełka-tu trzeba uważać z Hendsem. Jest na tyle cienki i mocny, że zbyt mocno naciągnięty potrafi przeciąć pasma mocowanych skrzydełek, ale daje to, że nawijając zakończenie w postaci główki, można sobie poszaleć nawijarką. Na koniec dobre polakierowanie główki. Finito. To schemat do mokrej, ale z suchą tylko inna kolejność (skrzydełka, jeżynka). Twierdzę, że mocna owijka tułowia i dobrze zalakierowana główka to podstawa długowieczności muchy. One decydują o trwałości. Jakość nitki wiodącej ma znaczenie, ale nie przeceniajmy tego. Jakość nitki i nawijarki ważne, kiedy ktoś robi 15-20 muszek w ciągu godziny.
Pozdrawiam
|