| |
"Nawet gdyby był to kij najdroższy, to żaden zakład nie zrobi tego lepiej, czy inaczej niż ty sam. Szkoda kasy. Akcja wędki nie ulegnie wogóle zmianie. Co ma koniec dolnika do akcji? Nic."
Sęk w tym , że jednak ma. Idąc tropem takiego rozumowania, możnaby stwierdzić, że wędka, która ugina się przy rzucie w 1/4 swojej całkowitej długości, po skróceniu dolnika o np. 25 cm, nadal uginać się będzie tylko w 1/4 długości.
Myślę, że potwierdzi to każdy, kto profesjonalnie zajmuje się zbrojeniem. Oczywista oczywistość.
Rozwiązanie: długa szczytówka-krótki dolnik było i jest stosowane, ma pewne zalety, ale ma swoje wady. Wspomniał o nich Krzysztof Łyczek.
Większość modeli f-my Shimano ma długie rękojeści, które przeszkadzają. Szczególnie podczas łowienia w małych rzekach, gdzie wykonuje się dużo krótkich rzutów. Pamiętam, że mają też bardzo nisko osadzoną przelotkę wlotową i o mniejszej średnicy niż większość wędzisk innych firm przy tej samej długości. Miałem kiedyś taki Sesilite 270cm, do którego nawet kołowrotek wielkości 1000 niezbyt pasował. Żyłka wchodziła we wlotową przelotkę pod zbyt dużym kątem. Dlatego choć to może nie jest idealne rozwiązanie, ale widzę możliwość przełożenia uchwytu kołowrotka niżej, z zachowaniem pierwotnego rozkładu przelotek i pamiętając o konieczności założenia dociążenia końca, bo taka konieczność będzie (zmieni się wyważenie wędziska). Trzeba zdjąć przelotki z dolnika, zdjąć korek, który jest nad uchwytem i zdjąć "zbędną" część korka poniżej uchwytu. Kij w zasadzie zachowa pierwotne parametry, ale będzie bardziej poręczny. Ewentualnie, skoro wędka jest nowa, to może lepiej i najprościej-zamienić ją na wersję o długości 240 cm?
|