| |
Na wodach górskich z oczywistych powodów nie...choć raz, dość dawno temu zdarzyło mi się zostać po ciemku nad Dunajcem, poniżej ujścia Kamienicy w Zabrzeży. Był sierpień, roiła się duża, szara jętka...takiego żerowania ryb nie iwdziałem nigdy w życiu! To było WIELKIE ŻARCIE! Dobrze, że w końcu dziadek po mnie przyszedł po sterczałbym w rzece do świtu
Na nizinach, łowiąc klenie, bardzo czesto zostaję po zmroku o ile jest wystarczająco dużo światła aby tylko zobaczyć muchę na powierzchni wody. Latem (lipiec, sierpień) przy słonecznej pogodzie nie bywam nad rzeką wcześniej niż o zachodzie słońca. Łowię wyłącznie na suchą - duży Goddard albo żuk z painki - chociaż sądzę, że każda duza i ciemna sucha mucha moze sie okazać skuteczna. Łowię klenie (rzadziej jazie) na odkrytych opaskach i głowkach. Trudniejsze technicznie miejsca odpuszczam - szkoda mi czasu na odczepianie much z chaszczy. Polecam czołówkę z czerwonym światłem. Świeci wystarczajaco, żeby przywiązać muchę lub rozplątać przypon a nie płoszy tak ryb jak normalna latarka. Pzdrw, KR
|