| |
"Wiele sklepów pozostało ze sprzętem, który kosztował po 4 zł z Dolara. teraz kosztuje 2,2zł. Kto im zrekompensuje totalną obniżkę?."
Nie trzeba być specjalnie bystrym obserwatorem, czy mieć jakąś nadzwyczajną pamięć, by stwierdzić, że oferowany wtedy sprzęt, który kosztował np. w USA 100$, u nas był ceniony na 200$. Podać konkretne przykłady? Część i tak się sprzedała, bo jeśli były dokonywane przeceny, to dotyczyły resztek asortymentu. Skoro jednak ktoś został z większą ilością towaru po 4zł za $, to jest sam sobie winien. To skutek pazerności. Mógł zrezygnować z części zysku, obniżyć cenę, gdy dolar leciał na łeb. Jeśli zrobi to teraz, to może dużo nie zarobi, ale strat też mieć nie będzie. Zawyżone kiedyś ceny zminimalizują skutek obniżki. Weźmy też pod uwagę, że wraz ze wzrostem wartości złotówki, opłacalność importu znacznie wzrastała. Nie trzeba dużej wiedzy ekonomicznej, by to wiedzieć. Czy to znalazło odzwierciedlenie w jakiejś proporcjonalnej obniżce cen? Nie. Jaki z tego wniosek Kolego S.R.?
Nie zamydlajmy oczu "stratami".
Widać, że nasi koledzy uczą się szybciej. Tzw. prywatny import stale rośnie.
Pozdrawiam
|