| |
Wiem, ze w latach 60-tych byly wykonywane klejonki na Dolnym Slasku (niewielka ilosc), nie przypominam sobie czy posiadaly sygnyture (sklaniam sie jednak do tego, ze nie byly sygnowane).
Moj ojciec posiadal jedna z nich. Byl to czterosklad ok. 8´ o bardzo parabolicznej akcji.
Uchwyt nawijaka byl plastikowy, jasnobrazowy, omotki zielone. Przypominam sobie rekojesc korkowa, bardzo gruba, z malo wartosciowego korka ktory..... o zgrozo, byl pomalowany bezbarwnym lakierem. Skuwki byly wykonane z mosiadzu, jestem pewien.
To, ze wedka klejona ulega odksztalceniu nie jest jej wada (ani wytworcy, ani materialu), jest to zalezne od obrobki termicznej blanku - spleissow !
Nawet klejonki renomowanych wytworcow posiadaja tendencje do odksztalcen.
Odpowiednio przechowywane (w pokrowcu, zawieszone) powracaja same do poprzedniego ksztaltu ! !
Najlepszy tonkin (Arundinaria amabilis) rosnie w malej prowincji poludniowych Chin i tylko ten uzywany jest poprzez czolowych swiatowych producentow klejonek.
(posiadam kilka takich rur)
- napietego sznura -
tonkin
|