| |
Wiem, ale wuj jako myśliwy ma w tym zakresie swoje kontakty z garbarzami i kuśnierzami. Wielokrotnie proponował mi dla żony jakieś wyprawione lisy, kuny, albo łasice czy inne zwierzaki- na czapkę albo coś tam. Żona specjalnie się nie paliła do tego- zieloni czuwają, ., ale ja ponieważ dzieci mi dorastają i stopniowo mam coraz więcej czasu na wędkarskie przyjemności, w tym robienie much to już zamówiłem pióra z bażanta i rozszerzę zamówienie o jakieś skórki. Jak coś ciekawego dostanę, to się pochwalę, i chętnie wtedy podesłał bym Ci w prezencie kawałek czegoś takiego na próbę do przetestowania- o ile oczywiście zgodzisz się taki drobiazg przyjąć.
Pozdrawiam serdecznie
Krzysiek.
P S Już w teorii wiem ,czym różni się stynka od słonecznicy. Jak będę nad wodą, to dokonam oględzin praktycznych. Pewnie okaże się, że to słonecznie. W Wędkarstwie J. Wyganowskiego ( wyd 1957 ), z którego się uczyłem teorii , to o tych rybach nic nie było.
|