| |
Rozpocząłem, chyba jako jeden z pierwszych w kraju użytkowanie oddychających Cabelasów uszytych z Goretexu w USA.
Ponieważ były z butami, zużyłem podeszwy buta, no i pozostała mi w idealnym stanie pozostałość od buta w górę.
Gdy wskoczyłem w Gore, zrozumiałem co to znaczy komfort.
Kupiłem cienką bieliznę oddychającą, oraz na zimę, póżną jesień i wczesną wiosnę spodnie wysokie na szelkach z polaru 200 - Loopa (219zł).
Ten zestaw jest rewelacyjnie uniwersalny na każdą temperaturę (łowiłem przy minus 14 stopniach Celsjusza).
Z tym, że kupiłem też górę do polarowego Loopa, co na zimę stanowi doskonałe zabezpieczenie przed chłodem.
Całość nie krępuje ruchów. Czułem się w neoprenie jak galernik dlatego mimo posiadania y neoprenów z Fenwicka - sprzedałem je pospiesznie.
Porównanie takie jakby przesiadać się z Syrenki Bosto w Porsche i to bez żadnej przesady.
A osobiście znam bardziej cywilizowane metody pozbywania się tłuszczyku niż pompowanie go w neopren.
Najwazniejsze to materiał oferowanych spodni oddychających.
Na forum podano kilka wypróbowanych modeli (Simms, Loop, Vision )
Sam sprzedałem kilka par spodni z mniej znanych i renomowanych firm, których nie chcę wymieniać, a które po kilku miesiącach ciekły na wskutek totalnego rozwarstwiania się materiału.
I tego radzę się wystrzegać.
Miejscem newralgicznym spodni jest skarpeta, którą można zabezpieczyć dodatkową skarpetą zewnętrzną - raczej nie za grubą, by stanowiła osłonę skarbety spodni przed piaskiem i kamykami , a także ostrymi elementami wewętrznymi zyżytego buta.
Oczywiście to moje i moich towarzyszy niedoli spostrzeżenia, które nie są narzucaniem nikomu naszych opinii, a jedynie uwagami wynikającymi z naszych doświadczeń.
Jak zwykle odpowiadam też na moim adresie e-mail: stan.guzdek@interia.pl na wszystkie pytania w miarę swojej wiedzy i możliwości.
|