| |
Skoro można było w PZW Krosno - zakładam, ze nie ma żadnych przeciwwskazań prawno/organizacyjnych w Pile? Tęczaki w Dobrzycy i Połączonym i tak są – jeśli jesteś tam często wiesz to najlepiej. Doświadczenia z łowiska Pana Józefa Jeleńskiego wskazują, ze ci którzy chcą zabierać rybę mogą to robić bez uszczerbku dla naturalnej/dzikiej populacji lipieni i pstrągów potokowych. Zrezygnowałbym tez z archaicznego w moim rozumieniu opłacania składki rocznej na rzecz licencji dziennych, w myśl zasady „dużo łowisz i zabierasz – dużo płacisz...” Wydaje mi się, że skoro istnieją łowiska takie jak Raba, Mała Wisła, czy OS na Sanie możliwe jest przeprowadzeni właściwego rachunku ekonomicznego dla takiego przedsięwzięcia, które pozwalałoby na samo bilansowanie (a może nawet zysk – tu niech wypowiedzą się bardziej kompetentni w tej materii). Biorąc pod uwagę zasobność kryjówek, ilość pokarmu, tempo wzrostu oraz ciągle dobre, mimo widocznych niekorzystnych zmian hydrologicznych, warunki bytowe rzek Dorzecza wprowadzanie bardziej racjonalnej gospodarki zaowocuje bardzo szybko. Wymaga to odrobiny chęci działania i konsekwencji ze strony pilskich działaczy. Już raz w historii był taki casus bodajże w latach 1990-91, kiedy na wodach górskich ZO Piła obowiązywały licencje okresowe a straż widywało się w wielu często nieprzewidywalnych miejscach.
I na koniec do prośba do Mateusza - jeśli nie masz konkretnych, możliwych do udowodnienia zarzutów powstrzymaj się od formułowania oskarżeń na publicznym forum.
Pzdrw, KR
|