| |
Jacku, nie ma za co przepraszać - nie czuję urazy . Każdy mam prawo mieć swoje zdanie i przy nim obstawać a wymiana zdań, choć stanowcza, była rzeczowa i kulturalna. Rzeczywiście zarówno branie klenia jak i bolenia na muchę robi duże wrażenie. Zwykle, inaczej niż w spinningu dokładnie widać biorącą rybę i cała sprawa odbywa się na krótszym dystansie. Pamiętam pierwszego naprawdę dużego klenia na muchę, którego złowiłem na początku czerwca podczas rójki chrabąszczy...Walnął w muchę z takim impetem, że myślałem, że ktoś wrzucił do wody cegłę...muszę przyznać, że miałem dużo szczęścia - ryba zacięła sama a ja zareagowałem dopiero gdy poczułem napinający się sznur Kleń z lipca 2006, Warta k. Świątnik, zdjęcie Jakub Krawczyński. Pzdrw, KR
|