| |
Znalazłem to samo wczoraj. W pierwszej chwili pośmiałem się, tylko później naszła mnie taka refleksja. Kunszt, kunsztem, ale gdybyśmy mieli w wodach więcej ryb, normalną konkurencję pokarmową między nimi, to czy spędzalibyśmy tyle czasu przy imadle i kombinowali z muchami? Nie byłoby takiej potrzeby. Ja bym wolał spędzać więcej czasu łowiąc. Jak kiedyś były lipienie np. w Bystrzycy, to nie robiło im różnicy, czy podrzucę najzwyklejszego Red Taga, kilka kłaczków z CDC na tułowiku z nitki wiodącej, czy jakąś dopracowaną, klasyczną oliwkę ze skrzydełkami z kaczki. Mniej się boję o to, że zaniknie kunszt kręcenia ładnych muszek. Bardziej o to, że nie będzie gdzie nimi łowić.
Już kiedyś Łukasz ustaliliśmy, że pianka doskonale nadaje się na pręciki do Klinków, jeśli już i niech tak pozostanie.
|