| |
I tu nasuwa się stare przysłowie, że nie ma rzeczy uniwersalnych. W obecnych czasach odchodzi sie od modelu "wędzisk uniwersalnych", takich, co połowisz nimi na każdej wodzie i przy każdych warunkach atmosferycznych. We wszystkich odmianach wędkarstwa widać dość ostrą rywalizacje producentów, którzy czasem naginają nieco prawde, żeby wycisnąć od Nas kolejne pieniądze. Oczywiście sprawa także dotyczy rzemieślników jak i uznanych światowych producentów, tylko że w tym wypadku stawiają oni na szali swoja renomę i dobrą opinie. Widać to właśnie po ofercie muchowego sprzętu ultralekkiego. Nie uświadczysz tego typu produktów u "popularnych" producentów. Pewnie w jakiś sposób związane jest to z targetem i oczekiwaniami klientów, ale w dużej mierze wymaga to dość dużych nakładów finansowych, doświadczenia i technologii. Bo czyż nie prościej wypuścić na rynek kolejną serie wędek w klasie od 4 wzwyż, różniącą sie od poprzedniczki tylko kolorem lakieru? W przypadku sprzętu ultralekkiego błędy technologiczne wyjdą natychmiast.
Czy natomiast jest potrzeba stosowania tego typu rozwiązań no polskich wodach? Osobiście uważam, że nie. Jeśli kogoś stać na zakup kolejnej wędki, w niskiej klasie to pewnie warto, ale sadze, że na tek krok powinni decydować sie wędkarze o dużym doświadczeniu, umiejący odpowiednio wykorzystać posiadany sprzęt i umiejętności. Tylko współgranie tych dwóch elementów może przynieść radość z łowienia.
Pozdrawiam
|