| |
Niestety to 100% prawdy. Rozpoznanie "zasobów" przez nasze służby ochrony środowiska (w szczególności konserwatorów przyrody) jest żenujące.
Znany mi i całkowicie wiarygodny hodowca, odstrzelił onegdaj na swoich stawach kilka razy więcej rybołowów, niż mieliśmy w całym województwie.
Pomijam aspekt prawny, bo ptak oczywiście chroniony. Jednak jeżeli państwo coś chroni, to państwo powinno płacić za szkody, wyrządzane przez przedmiot ochrony. Wtedy żaden hodowca nie tłukłby szkodników, a jeszcze odpadłby problem ze sprzedażą .
Nie może być tak, że jednostki ponoszą koszty funkcjonowania systemu.
Po raz nie wiem już który powtarzam, że "ślepa" ochrona narusza równowagę przyrodniczą. Dowodów na to, jest w naszym kochanym kraju masa.
Taki model ochrony doprowadził między innymi do wyginięcia drawskiego łososia .
|