| |
I wlasnie SUPER ze poruszeyles ten temat, i tak sprawe ujales w ostatnim poscie. Nie jestem taki stary /33 lata mi stuknely/ i pamietam jak praktycznie wszyscy muszkarze z Bialegostoku krecili swoje wytwory w imadlach wytwarzanych przez rzemieslnika z Choroszczy /tak przy okazji, to jest tam szpital psychiatryczny.../, zwanych "rakietami", zas Andrzej Holownia /chyba przedstawiac nie trzeba/ nad Pasleka wypruwal nitki na nimfy z wielokolorowych skarpet utkanych mu przez babcie! Przeciez to jest to, co napisales!!! Ja czytajac to tu w Indiach przwie sie nie poryczalem, czlowieku!!! Oczywiecie tak nie ma byc. Ale poruszyles niechcacy bardzo czula nute. Tak jak Polska nigdy nie bedzie potega w sportach alpejskich, tak Podlasie nigdy mucha nie stanie... Niestety... Koniecznie pojedz na Lipienia Suprasli i zlap kontakt z chlopakami z Bialegostoku! Manio jest moim wychowankiem /od muchowej kolyski/. Prawde powiedziwsz to nie masz wielekiej alternatywy. Polamkania kija na podlaskich pstragach i lipieniach. Licze ze sie kiedys "face to face" spodkamy.
Pozdrowienia.
Przemek
|